Piękna, energetyczna, o wspaniałych właściwościach zdrowotnych 🙂
Czy znasz smak mięty, chrzanu czy czosnku? Co robisz przy pierwszych objawach przeziębienia czy bólu brzucha? Biegniesz do apteki, czy sięgasz po sprawdzone „babcine” metody, jak syrop z cebuli czy herbata miętowa? Choć mamy XXI wiek, tradycyjne sposoby wciąż działają cuda, a nauka potwierdza ich skuteczność dzięki zawartym w roślinach substancjom, takim jak flawonoidy, fitosterole, fenolokwasy, antocyjany, polifenole, kumaryny, garbniki i saponiny.
Dziko rosnące rośliny, walczące o przetrwanie, są szczególnie bogate w te związki. Aby jednak korzystać z ich mocy, potrzebna jest wiedza: kiedy zbierać rośliny, jakie mają właściwości, jak je przetwarzać i stosować. To ogromna ilość informacji, ale warto poznać podstawy i stopniowo odkrywać ten fascynujący świat. Nawet spacerując po mieście, możesz zacząć dostrzegać różnorodność roślin wokół siebie.
Przedstawiam Ci nasturcję – roślinę, która nie rośnie dziko, ale zdobi ogrody i mój balkon. Zachwyca mnie swoim energetycznym kolorem, kształtem, smakiem i właściwościami zdrowotnymi. Nasturcja jest jadalna, a jej kwiaty, liście i owoce dostępne są przez całe lato. Smak zaskakuje, ale nie zdradzę szczegółów – spróbuj sam! W sezonie letnim często gości na moim talerzu.
Korzyści z nasturcji to nie tylko uczta dla zmysłów, ale przede wszystkim dla zdrowia. Wspomaga trawienie, regulując wydzielanie enzymów i żółci, poprawia przemianę materii, działa odkażająco na układ moczowy i oddechowy, niszczy bakterie, wirusy, grzyby i pasożyty, oraz wspomaga regenerację skóry i gojenie ran. Możesz ją spożywać na surowo w sałatkach, na kanapkach, w formie herbatki, octu czy nalewki. Z owoców można zrobić ala-kapary lub po zagotowaniu dodawać do sałatek. Przekonałam Cię?
